Autor Wiadomość
xxxGxxx
PostWysłany: Śro 14:11, 06 Cze 2012   Temat postu:

Dobre.Tylko że musisz popracować nad pisownią. Masz błąd tu "Dinda" zamiast Linda.
Polaczek-Kozaczek
PostWysłany: Pią 21:50, 25 Maj 2012   Temat postu: Opowieść o Protosie i Lixosie

Dawno temu na wyspie zwanej Lindos, wznosiła się twierdza Lixus. Ziemiami tymi, władał Król Lixos wraz z małżonką Lindą. Lindos było bogatym miastem. Posiadało góry, obfite we wszelkiego rodzaju rudy; Morze, w którym występowały najrzadsze ryby; Lasy, wysokie na piętnastu mężczyzn; Oraz wiele własnych wynalazków.
Pewnej nocy, gdy Lixos miał lat czterdzieści; Niebo było dość jasne i niesłychanie rozgwieżdżone; Księżyc był w pełni, aż miło było patrzyć. W blasku tych wielu pięknych konstelacji, władca dostrzegł coś dziwnego; Coś bardzo oślepiającego; Coś co się paliło!
Lixos zdołał uskoczyć w bok, gdy pocisk z katapulty dosłownie przeleciał nad jego głową. Popatrzył na morze; Był tam tylko jeden statek. Ale to nie byli byle piraci! To była załoga Protosa, największego pirata jakiego widział ocean. Widać że był dobrze uzbrojony; Po porażce w Lindos sprzed 3 lat, nie zamierzał odpuścić; Zażądał widzenia z Lixosem i Lindą w trybie natychmiastowym. Małżeństwo nie chcąc ryzykować życia poddanych, wyszli z gwardią na spotkanie. Lixos i Protos zmierzyli się wzrokiem, nie byli w najlepszych nastrojach.
- Linda! Dawno cię nie widziałem... - Powiedział bez zastanowienia Protos.
- Zostaw ją Protos! - Bronił ukochanej Lixos.
- Lixos, cwaniak za dychę!
- Masz ochotę na powtórkę sprzed 3 lat?
- Nie wściekaj się! Chyba nie chcesz dostać toporem w łeb, co?
Lixosowi puszczały już nerwy.
- Dobra Protos o czym chciałeś gadać?
- O Lindzie!
- Co do!?
- Tak, tak. Widzisz moi ludzie już dawno nie mieli że tak powiem: "Baby do swoich potrzeb" więc...
- JESZCZE JEDNO SŁOWO I!!
- I co mi zrobisz? Dasz z liścia? - Protosowi poprawił się humor; Jednak w mroku dostrzegł gwardię. I uśmiech spadł mu z twarzy.
- dobra Lixos; Masz wybór albo wracasz do miasta i U-M-I-E-R-A-C-I-E; Albo oddaj Lindę i żyj.
- Wolę zginąć niż!...
I tu wtrąciła się Linda.
- Lixosie! Jeśli to cena życia tych setek, czy nawet tysięcy niewinnych ludzi. To wolę iść na statek niż...
- Linda!! Co ty wygadujesz!!? - wtrącił Lixos.
- No to postanowione! Zapraszam na pokład Madame.
- Linda!!...
Ale było już za późno. Protos odpłynął wraz z Lindą.
Minęło już parę lat. Lixos "dobił" do sześćdziesiątki. Zsiwiał. Ale nie z powodu wieku, tylko smutku po stracie Lindy. Z każdym dniem, coraz bardziej tracił nadzieję że ją odzyska. W końcu wspomnienie ich ślubu prawie całkowicie zatarło się w jego pamięci. Pewnie w godzinie śmierci nie pamiętał by Lindy. I ta by się stało, gdyby nie dzień w którym wszystko wróciło, dzień gdy Protos powrócił. Lixos stał na balkonie jak w noc, kiedy to wszystko się zaczęło. Czy to było zrządzenie losu? Nawet księżyc był w pełni jak dwadzieścia lat temu. A trzeba wiedzieć, że pozwolę sobie go tak nazwać, sześćdziesięcioletni dziadek, wyskoczył z balkonu na dziedziniec. Wbiegł do stajni; A wziąwszy konia, pognał do zbrojowni.
W pełni uzbrojony pognał przez ulicę krzycząc do zaspanych mieszkańców:
- Piraci! Uciekać do Lixus!
Po czym stanął do walki z bandą piratów. Gdy był już o krok, od śmiertelnego ciosu zadawanego przez Protosa, usłyszał:
- Lixos? To, To niemożliwe!
- A jednak!
Lixos, wykorzystawszy okazję wziął miecz i przebił Protosa na wylot. Protos w swoich ostatnich słowach powiedział tylko:
- Teraz żałuję.
Po czym padł martwy na ziemię. Piraci po śmierci kapitana uciekli na statek i wyrzucili siwiuteńką Lindę.
- L-Linda?
- Lixos?
Później padli sobie w ramiona mówiąc:
- Już nigdy cię nie opuszczę!
- A ja na to nie-poz-wo-lę!
Wracając do zamku, już wstawało słońce. A mieszczanie krzyczeli:
- Wiwat Król Lixos Wielki! Wiwat! Wiwat Królowa Linda! Wiwat!
Lixos, trzymając Lindę na rękach powiedział:
- Lixos I Wielki? Ha-ha-ha.
- Dla mnie zawsze byłeś wielki.


KONIEC

Powered by phpBB © 2001/3 phpBB Group